RSS
wtorek, 01 września 2009

Wisła Kraków jako jedyna drużyna w naszej Ekstraklasie nie straciła jeszcze punktów. Ma na swoim koncie 15 pkt i o 3 pkt wyprzedza drugi Ruch Chorzów. Lech i Legia, czyli te drużyny które mogą zagrazić drużynie z Krakowa, stracili jednak dużo punktów i są daleko z tyłu za Białą Gwiazdą. Każdy rozegrał tylko 5 meczy a Legia traci 5 pkt a Lech aż 8 pkt(!) do Wisły. Wiadomo, że to dopiero początek i nie jedna drużyna jeszcze straci punkty. Ale na razie nie ma drużyny, która może stanąć na drodze aktualnym Mistrzom Polski. Nie ma drużyny, która dorównuje im poziomem gry.

Lech i Legia grają bardzo przeciętnie i jeśli ktoś ogląda spotkania z tymi drużynami, które de facto kandydują do mistrzowskiego tytułu, nie powinien sie dziwić, że przed tymi zespołami jest chociażby chorzowski Ruch. Legia, mimo iż stwarza sobie sytuacje to nie potrafi ich wykorzystać. Nie potrafia strzelić nawet do pustej bramki, co po meczu z Odrą w Wodzisławiu irytowało samego trenera warszawskiej druzyny, Jana Urbana.

Po imponującym początku, wydawało się, że Kolejoż będzie w stanie nawiązać walkę od samego początku i przede wszystkim do końca rozgrywek. Wielu ekspertów mówi, że Jacek Zieliński to nie jest szkoleniowiec na wielka drużynę, aspirującą do gry o Mistrza Polski i grę w europejskich pucharach. Ja się zgadzam z tymi wszystkimi opiniami. Myślę, że jest to trener, który powinien trenować druzynę ze środka tabelii. Z pewnoscia dużo mu brakuje to swojego poprzednika, Franciszka Smudy. Lechici odpadli Ligi Europy, grają coraz gorzej i co najgorsze dla kibiców Lecha nic nie zapowiada poprawy. Uleglii Polonii Warszawa, potem był Club Brugge a ostatnio GKS Bełchatów. Wszystkie te mecze pokazały, że Kolejoż nie jest w najlepszej formie. Dzwie przegrane i szczęśliwy remis. Z pewnością nie tego oczekiwali w Poznaniu.

Czy zatem Wisła będzie jedynym faworytem do zdobycia mistrzostwa Polski? Na razie wszystko na to wskazuje. Wisła nie ma godnego rywala. Fakt, Ruch gra dobrze, o czym świadczą wyniki. Nie sądzę, że druzyna Waldemara Fornalika długo gościła na drugim miejscu. Jeśli Legia i Lech dalej będą gubić punkty to Wisła będzie mistrzem Polski długo przed zakończeniem naszej rodzimej ligi. Ten sezon jest na razie podobny do 2007/08, gdzie Wisła zdeklasowała rywali i nikt nie miał nic do powiedzenia. Teraz nie ma mocnych na Białą Gwiazdę a co będzie jak do gry wróci Boguski, Garguła i Singlar? Wtedy może być już tylko lepiej i kolejny tytuł piłkarze i kibice będą świętować na krakowskim Rynku..;)

 

poniedziałek, 31 sierpnia 2009

To co wczoraj sie wydarzyło, było to coś co mocno mną wstrząsneło..Przez takiego jednego zawodnika, następny może już nigdy nie zagrac żadnego spotkania. Nie wiadomo, czy Marcin Wasilewski wróci do profesjonalnej piłki. Choc znajac jego upór i determinację można byc pewnym, że będzie walczył o to by jeszcze kiedykolwiek zagrac na swoim poziomie. Wasyl to piłkarz bardzo waleczny, grający twardo ale fair. Nie tak jak Witsel, który takim jednym 'zagraniem' może skończyc karierę. Nie wiem jak to określic. Brutalne, ostre wyjście to za mało. Podwójne złamanie kości strzałkowej i piszczelowej, prawdopodobnie zerwanie więzadeł krzyżowych i 3 operacje. Przecież tak niedawno Eduardo równiez zostal brutalnie zaatakowany. To nie jest ostra gra, z pewnością nie można tak tego nazwac. Każdy piłkarz, który decyduje się na takie wejście, musi wieciec, że może zrobic krzywdę drugiemu. To nie był wślizg czy walka o piłkę. To było zagranie z premedytacją, co dokładnie można zobaczyc na powtórce całego zdarzenia. To był atak, który powinien zostac potępiony. Jeśli się ogląda mecze, w których dzieją się takie rzeczy to...ehh..szkoda gadac..coś takiego z pewnościa nie powinno miec miejsca. Witsel powinien zostac zdyskwalifikowany dożywotnie. Wiem, że to raczej nie jest mozliwe, ale to co niektórzy robia przechodzi ludzkie pojęcie. Powinien nie grac w piłkę do tego czasu, jak Marcin wyzdrowieje i bedzie mógł zagrac. A prędko to nie nastąpi...na pewno nie zagra juz w tym sezonie. Na razie nie wiadomo czy w ogóle będzie mógł grac...To jest z pewnościa koszmar Wasilewskiego, kibiców Anderlechtu i Reprezentacji Polski. Przecież to był nasz podstawowy zawodnik! Walczak, który nawet jak nie szło, mobilizował wszystkich do walki do ostatniego gwizdka sędziego. Bardzo jest mi szkoda Marcina i ogromnie mu współczuje. Ja i z pewnością wszyscy kibice będą mu kibicowac, by doszedł do pełnej sprawności. A żeby Witsel nie zagrał juz w tym sezonie...powinien dostac dużo czasu na przemyślenie tego co zrobił...

Trzymaj się Marcin..!

 

środa, 19 sierpnia 2009

Skanldal. Wstyd, zażenowanie...tak powinni się czuc Niemcy po wczorajszej dekoracji naszych tyczkarek. Czy to była dekoracja mistrzostw świata?  Chyba nie. Na pewno nie... To co wczoraj się wydarzyło to było jedno wielkie nieporozumienie. Najperw Monikę Pyrek wyczytali jako brązową a nie srebrna medalistkę. Dobra, niecodzienna sytuacja, że nie ma zdobywczyni brazowego medalu tylko sa dwa srebrne. Ale do jasnej cholery, czy to ich usprawiedliwia? Zdecydowanie nie. Oglądałam dekorację na czeskiej telewizji i na początku nie usłyszałam o co chodziło. Wyczytują Monike a ta rozkłada ręce, kiwa glową, nie chce wyjsc na podium. Ja nie wiem co bym w takim momencie zrobiła. Chyba bym sie popłakała zrobiła w kierunku organizatorów 'gest Kozakiewicza' i poszła sobie. W tym samym momencie kolega pisze mi czy widziałam jak Niemcy się ośmieszyli. Na początku myślała, że może powiedzieli, ze z innego kraju pochodzi Monika albo coś takiego. Jak sama później mówiła, Niemcy zepsuli jej jeden z najpiękniejszych momentów w jej życiu. Potem przepraszali i naprawili swój błąd, po wręczeniu wszystkich medali. Tak mi było żal Moniki. Ryczała na podium jakby to była jedna z największych porażek w jej życiu. A czy tak powinno byc? Sportowiec posięca całe swoje życie by takie chwile kiedys nastąpiły. I co? Przez takich nieudaczników zrobiła sie taka niezręczna sytuacja. A co było później? Jeszcze większe zażenowanie i porażka na całej linii organizatorów. Nie dosc, że dali jej medal Chelsea Jonnson to na koniec kazali jej swój medal odesłac bo nie był oryginalny. Dlaczego? Nie było tam tyczkarki oraz imienia i nazwiska. Meli całe 24 h by to zrobic. Wygrawerowali imiona i nazwiska dwóch zawodniczek to czemu nie zrobili normalnego medalu dla innej? W czym Monika jest gorsza od Amerykanki? Niczym. Jest od niej lepsza. Ma trzy medale mistrzostw świata i europy. A Ona? Do tej pory nie miała nic. Później tylko w TVP Sport można bylo zobaczyc tę całą sytuacje, jak wymieniają sie medalami. Szok i kompromitacja na całej linii. Dostała medal z innej konkurencji. Ale organizatorzy powinni byc przygotowani na taka sytuację. Tym bardziej, że w wielu konkurencjach prowdopodobne było to iż dwie zawodniczki mogą osiągnąc taki sam rezultat. Czy to jest sprawiedliwe? Sprawiedliwosc sprawiedliwoscią ale kurcze...Mistrzostwa Świata to nie są mistrzostwa powatowe. Nie moge zrozumec jak mogli zrobic cos takiego. Skandal na całej linii. Ta ceremonię oglądało miliony ludzi na całym świecie i oczywiście w Polsce. Ta sprawę powinny nagłośnic wiele zagranicznych mediów. Może to troche zabużyłoby stereotyp o niemieckiej dokładności. To wszystko nie zmienia jednak faktu, że Monika jest wicemistrzynia świata. Pokonała wielką Isinbajewą. Obie nasze dziewczyny są wielkie! Obie pokazały, że Polka potrafi;) Jak już pisałam, jestem z nich dumna. Ogromnie sie cieszę ich sukcesem. Sukcesem całej Polski. Bo 29 lat temu na IO w Moskwie zdarzyła się taka sytuacja by dwoje Polaków stanęło na najwyższych stopniach podium.

DZIEWCZYNY JESTEŚCIE WIELKIE!!!!!!!!

 

wtorek, 18 sierpnia 2009

Wczorajszy wieczór..hmm...amazing;D To co sie wczoraj stało przeszło moje najmniejsze oczekiwania. I pewnie nie tylko mnie ale i kibiców, dziennikarzy i przeróżnych mediów, zawodników i zawodniczki na całym świecie. Kapitalne emocje. Z zaskakującym happy endem. Ania Rogowska mistrzynią świata!! Monika Pyrek na drugim miejscu! Czy moglo byc jeszcze piękniej? Nie! Dwa najcenniejsze medale dla naszych dziewczyn i dla Polski. Cos niesamowitego. Długo nie mogłam to uwierzyc...Myślałam, jak wszyscy, że walka będzie tylko o srebro i brąz, że Isinbajewa wciągnie wszystkim nosem i tyle bedzie emocji. Ania Rogowska w pierwszej próbie zaliczyła 4.75 już wiedziłam, że minimum srebro będzie. Później Murer nie skoczyła i było wiadomo, że będą dwa medale. Ale, że złoty? Yelena w pierwszej próbie tylko się przebiegła po rozbiegu i nawet nie próbowała wyskoczyc w górę. Pojawiły sie pierwsze nerwy, wiedziała, że Ania juz zaliczyła i musi skoczyc dużo wyżej by miec złoto. Przeszła na 4.80. Wtedy pomyślałam, że jak druga próba znowu będzie nieudana prawdopodobnie bedzoe złoto. Rosjanka nigdy nie była w takiej sytuacji, nigdy nie miała konkurencji. Teraz bardziej przeszkadzały jej myśli, że teraz jej się może nieudac, ze jak nie skoczy to będzie po niej itp. Nie skoczyła. Ja jak na szpilkach siedze przed telewizorem i czekam na ostatni skok 'carycy tyczki'. Różne mysli chodziły mi po głowie. Ze Ona jest taką super zawodniczką, że może sie to jeszcze wszystko odwrócic. Jest, wreszcie ostatni skok, po którym wszystko będzie jasne! Niepewnosc w oczach Rosjanki, jakby mogła to pewnie przed startem by się rozpłakała.  Rusza. Twarde nogi, sztywna sylewtka a w mojej głowie tylko jedno. Boże, żeby nie skoczyła. I co ? I okrzyk radości na cały dom! ZŁOTO DLA ANI, SREBRO DLA MONIKI!!!! Ania w uścisku z Moniką, Isinbajewa zapłakana. Super dzień, jeden z najlepszch w ostatnich latach w polskiej lekkoatletyce. Ania w uścisku z maskotką mistrzostw, chyba z nikim się tak nie wyściskał ten facet przebrany za maskotkę;). Później dwie Polki w centrum uwagi, dwie polskie dziewczyny z polskimi flagami biegnące wokół stadionu. Coś niesamowitego. Nikt się tego nie spodziewał. Gdyby ktoś mi powiedział, że Ania Rogowska zdobędzie złoto a srebro Monika Pyrek kazałabym mu się puknąc w czoło. Ale właśnie dla takiego widowiska dla tego wspaniałego sukcesu, warto wierzyc i byc kibicem. Zobaczyc dwe reprezentantki Polski na najwyższych stopniach podium? Super, niezapomniane emocje. Jak ktos to powiedział. Pokonac wielką Rosjąnkę, której już wieszano złoty medal na szyi, i to jeszcze w Niemczech? Bezcenne;). Niespodzewany sukces smakuje najlepiej. Bo jeśli np. Majewski jest murowanym faworytem, głównie przez media, do złota a później zdowywa srebro to wszyscy czują niedosyt. Ale gdy wszyscy chcą by tylko jedna chociaż zdobyła medal, a później zdobywają złoto i srebro to jest niesamowita niespodzianka. Gdy pokonywaliśmy faworyzowaną Portugalię, czy Czechy na stadionie Śląskim zapadała euforia bo mało kto sie tego spodziewał. Gdy przegrywaliśmy z Irlandią Płn. czy Słowacją już tak wesoło nie było. Dlaczego? Bo faworyci nie zawsze wygrywają, bo sport jest nieprzewidywalny. Niespodzianki są dużo piękniejsze niż spodzewane zwycięstwa. Gdyby Yelena wygrała nie byłoby wielkiego szumu, co drugo zwróciłby na to uwagę, a w mediach pewnie by o tym tylko wspomniano. Ania Rogowska sprawiła niespodziankę i nikt o niczym innym nie mówi jak o pokonaniu przez naszą zawodniczkę murowanej, faworyzowanej, jedynej kobiecie która skoczyła powyżej 5m. I niech mi ktoś powie, że sport nie jest piękny. Siadajac przed telewizorem na stadionie, czy śledząc poprostu wynik w internecie nikt nogdy nie jesy pewny ostatecznego wyniku meczu, kolejności na mecie. Za to kocham sport, za te emocje, które za każdym razem nam towarzyszą. Jeszcze raz brawa dla naszych dziewczyn. To co zrobiły wczoraj to coś niesamowitego! BRAWO ANIA!!! BRAWO MONIKA!! BRAWO POLSKA! W takich chwilach jestem dumna, że jestem Polką, że moje barwy są biało-czerwone...

 

 

a teraz ide na dekrację naszych pań;) trzeba posłuchac Mazurka Dąbrowskiego;)

czwartek, 06 sierpnia 2009

Wczoraj na Old Trafford odbył się towarzystki mecz pomiędzy Manchesterem United a Valencią. Mecz stał na dobrym poziomie. Było sporo sytuacji podbramkowych po obu stronach. Pierwsza połowa zdecydowanie zależała do United. Zagrażała bramce Valencii ale nie potrafiła wych sytuacji wykorzystac. Nie był to zdecydowanie dzień Michaela Owena. Super sie odnajdywał na boisku, stwarzał sobie klarowne sytuacje ale nie potrafił ich wykorzystac. Nie postawił tej przysłowiowej kropki na i. Foster, który pod nieobecność VDS, który przeszedł operację prawej ręki,  nie miał praktycznie nic do roboty. była poprzeczka po strzale jednego z gracz i nie wykorzystana sytuacja po rzucie rożnym ale to wszystko. Manchester miał przewagę. Lepiej rozgrywał piłkę, szczególnie w środku pola. De Laet zagrał fajne zawody. Tak samo ja Rooney i Cleverley, czyli strzelcy bramek dla United.

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o kapitalnym występie Tomka Kuszczaka. Wszedł na początku drugiej połowy i pokazał, że to on powinien zastąpi VDSara przez te dwa miesiace. Zaraz po wejściu na boisko miał świetną, kapitalną interwencje. Słyszałam tylko 'what a save by Kuszczak, fantastic, brilianty, amazing save'. Takie słowa słyszałam od angielskich komentatorów. Z bliskiej odległości, po dosrodkowaniu z lewej strony uderzał zawodnik Valencii a Tomek kapitalnie przeniósł piłkę nad poprzeczką. Foster w takiej sytuacji by się tylko przyglądał i rozkładał ręce. Tomek ma ta nieprawdopodobny refleks, że trudno to opisac . Później miał jeszcze jedną świetną interwencje po strzale Silvy. SAF po meczu w wywiadzie dla MUTV powiedział, że Tomek zagrał świetnie, nie tylko dzisiaj ale także z Boca Juniors. Na pytanie czy zagra z Chelsea o Tarczę Dobroczynności odpowiedział: 'we will see'(uśmiech;). Więc jest szansa na jego występ. Na pewno na to zasługuje. Pokazał, że jest świetny i że marnuje sie na ławce. Jeśli na mecz z Chelsea w podstawowej to strace szacunek do Fergusona. Zawsze uznawałaam go za człowieka, który wystawia najlepszą jedenastkę. Nie bał się posadzic na ławce wielką gwiazdę, gdy ktoś był od niej lepszy. Tomek od Fostera jest lepszy a to, że angielscy kibice i media chcą go wypromowac, bo gra w najlepszym lubie na świecie to ich problem. To, że nie maja klasowego bramkarza, tylko takich którzy sa słabi to ich problem. SAF nigdy nie sawał się zmanipulowac przez media. Jeśli ktos był lepszy to poprostu na niego stawiał. Teraz tak nie jest. Przynajmniej w przypadku bramkarzy. Czy to kto stanie w bramce decyduje kto z jakiego kraju pochodzi? Nie tak byc powinno. Foster to bardzo przeciętny bramkarz i pokazał to praktycznie  w każdym meczu. W ilu meczach w bluzie United zagrał dobrze?( oprócz fianłu CC. wyjątek potwierdza regułę)? chyba sami widzicie, że nie zasługuje na grę w tak wielkim klube. Liczę, że SAF zrozumiał jaki talent siedzi na jego ławce i Tomek zagra w meczu z Chelsea a później w innych najważniejszych meczach. Życzę mu tego bardzo. Pozdro dla Tomka! Pokazałeś, że na to zasługujesz! Walcz a SAF w końcu straci cierpliwosc do Bena'wszystkie angielskie gazety mnie kochają' Fostera.

poniedziałek, 03 sierpnia 2009

Polskie reprezentantki wygrały wczoraj (niedziela) z Japonią, w turnieju WGP. warto zaznaczyć, że Polki we wszystkich turniejach WGP rozgrywanych w Polsce nie wygrał jak dotąd żadnego meczu(!). Na szczęscie po porażce z Tajlandią a następnie z Holandią nasze 'Złotka' nie dały szans Japonii wygrywając 3:0. Mecz stał na dobrym poziomie, przede wszystkim nasza gra wygladała duż olepiej niż np. z Tajlandią. Może Tajki i Holenderki miały lepszą zagrywkę? Może troche. To nie zmienia jednak faktu, że nasze dziewczyny przyjmowały nie za dobrze i to później odbijało się na dalszej grze. Jak nie ma dobrego przyjęcia to nie można zagrać krótkiej, łatwiej rywalkom ustawić blok, obronę. W piątek i w sobote brakowało mi takiej agresji w grze. Dziewczyny walczyły bardzo, szczególnie w obronie ale nie umiały tego wykorzystać. Zamiast walnąć z całej siły na kontrze to kiwały, co rywalki wykorzystywały. Ryzyko jest ważne. Bez ryzyka w trudnych sytuacjach moża wiele stracić. To ryzyko na kontrach, przy nienajlepszym przyjęciu, Polki podjęły wczoraj i ta gra całkiem inaczej wyglądała. Uwijały się w obronie jak nie wiem co, późnie z trudnej piłki uderzyły mocno, obiły blok i to w dużej mierze dodało im wiary. Pojawił się wtedy uśmiech na ich twarzach. Gdy się wygrywa trudne akcje, to zawsze sie pojawia uśmiech, większa pewność siebie. Teraz nasza reprezentacja jedzie do Azji na kolejny turniej World Grand Prix. Tam zagramy z Chinami, Brazylią i ponownie z Tajlandią. Dwa zwycięstwa wywiezione z tamtąd będą dużym sukcesem. Z Tajkami powinnyśmy wygrać, z Chinami powalczyć o zwycięstwo a z Brazylią...hmm...zobaczymy;) Ja wierzę w nasze dziewczyny niezależnie od tego czy wygrywa czy nie. Nie mam zamiaru ich krytykować, bo to możemy zrobić tylko gdy coś (odpukać) nie wyjdzie na ME. Awans na MŚ już mamy. Teraz najważniejsze są Mistrzostwa Europy w Polsce a nie WGP!To, że przegrywamy teraz nie będzie miało żadnego znaczenia jeśli zdobędziemy medal na ME! Holenderki w 2007 roku wygrały cały turniej żeńskiego odpowienika Ligi Światowej i co? I Uznawane za faworytki do tytułu Mistrza europy poległy na całej linii. Chyba nie tego chcemy...Dajmy im trenować. Matlak wie co robi. Forma ma być na ME. One najbardziej potrzebują spokoju. Przez tych wszystkich pseudo znawców, krytyków, dziennikarzy Dorota Świeniewicz nie wytrzymała presji i krytyki pod jej adresem i zakończyła reprezentacyjną karierę. Fakt, teraz nie grała najlepiej ale miała dojść do formy sprzed lat na ME! Ale zostawmy już to wszystko bo gorzej już być chyba nie może. Teraz kiedy mamy mnóstwo kontuzji i bardzo krojony skład nie możemy wiele wymagać. Dziewczyny mają świadomość, że wszyscy chcemy sukcesu, by zawsze wygrywały itp. Ale one nie wychodzą na parkiet by przegrać, by otrzymać najłagodniejszy wymiar kary. Chcą wygrywać. I jeśli dobrze, przede wszystkim w spokoju, przepracują ten okres do ME, to będziemy mieli z nich pociechę na przełomie września i października;).

piątek, 31 lipca 2009

Już dziś rusza piłkarska Ekstraklasa. Pierwsza kolejka jest zawsze wielką niewiadomą. Sparingi nie odzwierciedlają prawdziwej formy zespołu. Mogą być nawet jakieś niespodzianki. Zobaczymy jak to się wszystko ułoży.

Polonia Bytom - GKS Bełchatów

Trudno przewidzieć rozstrzygnięcie w tym meczu. Polonia gra u siebie, osiągnęła pewną stabilizację. GKS też postawił na ten skład sprawdzony i Rafał Ulatowski zapowiadał walkę o najwyższe miejsca. Mój typ: X

Lechia Gdańsk - Arka Gdynia

Pierwsza kolejka i od razu derby. Będzie z pewnością ostra walka, bo jak wiadomo derby rządą się swoimi prawami. Każdy ma świadomość ile takie mecze znaczą dla kibiców. Arka do końca nie wiedziała cze będzie w Ekstraklasie czy może będzie grać w barażach. To mogło wprowadzić chaos w Gdyni. Mój typ: 1

Wisła Kraków - Ruch Chorzów

Ten mecz może mieć tylko jednego faworyta. Wisła będzie chciała dobrze zacząć sezon. Będzie chciała pokazać wszystkim, że za wcześnie ją skreślili. Już przed początkiem sezonu.  Wróci Garguła, Boguski i Singlar więc Wisła będzie miała szeroką kadrę. W końcu to Mistrz! Mistrz! Nasz TS!!;) Mój typ: zdecydowanie 1

Jagiellonia Białystok - Odra Widzisław

Jaga będzie faworytem tego spotkania. ma dobry zespół i pokazała to w zeszłym sezonie. Było trochę zamieszania z Grosickim ale powinien wystąpić w tym spotkaniu i razem z Frankiem ciągnąć grę całego zespołu. Mój typ: 1

Śląsk Wrocław - Cracovia

Śląsk wzmicnił się przed sezonem. Jednak forma w sparingach była różna i tak naprawdę nie wiadomo w jakiej są dyspozycji. Nie ma tam gwiazd. Swoją siłę opierają na drużynie. Równa jedenastka. Ciekawe czy będą grać głównie skrzydłami jak w zeszłym sezonie. Cracovia nieźle wypadał w sparingach. Podobnie było w zeszłym sezonie i jak się skończyło wiemy dokładnie. Cracovii nie powinno być w ekstraklasie. ŁKS i Widzew zasługiwali by grać w najwyższej klasie rozgrywkowej. Uzyskali wynik sportowy. Nie weszli do ekstraklasy tylnymi drzwiamy czy przy tzw 'zielonym stoliku'. Ale my na to nie mamy wpływu... Mój typ: 1

Piast Gliwice - Lech Poznań

Piast jest drużyną, która potrafi grać świetnie z najlepszymi polskimi drużynami. Pozbyli się tylko Kasprzika, który wróci ze swoją obecną drużyną na stare śmieci. Lech wygrał w LE 6:1 na wjeździe. Ale co z tego. W Superpucharze Wisła postawiła opór i zagrali dobrze tylko przez 20 min. Ciężko mi jest określić jaki będzie rezultat tego meczu. Zbyt wielka pewność siebie Kolejoża może ich zgubić. Mój typ: X lub 2

Legia Warszawa - Zagłębie Lubin

Legia pozyskała Mięciela, wrócił na dobre Szałachowski, w springach dobrze prezentował się Paluchowski. Ofensywa wydaje się ok. W bramce jak zwykle niezawodny Janek Mucha, który podobno kapitalnie zagrał w LE( podobno, bo meczy nie można było obejżeć w tv. Została nam tylko transmisja tekstowa.). Zagłębie nie podłoży się jednak drużynie z Warszawy. Legia zagra w siebie, ze wsparciem swoich (pseudo)kibiców. Tak pseudo. Bo to co zrobili wczoraj w Danii..a szkoda gadać. Takich ludzi nie można nazwać kibicami..Mój typ: X

Korona Kielce - Polonia Warszawa

Mecz bez faworyta. Korona, beniaminek, zagra przed swoją publicznością i będzie chciała dobrze zacząć sezon. Polonia też będzie walczyła ale zagrali przeciętne spotkanie, w dodatku przegrane z NAC w LE. Mogą być lekko podmęczeni tymi wszystkimi wyjazdmi na mecze ligi europejskiej. Ciekawy mecz. Mój typ: 1

 

 

Wczoraj odbył się finał Audi Cup. Na przeciw siebie stanęły drużyny Manchesteru United, który dzień wcześniej pokonał Boca Juniors 2:1, oraz Bayern Monachium, który rozgromił Ac Milan 4:1. Mecz nie był proywającym widowiskiem. Czasami miałam wrażenie jakby im się w ogóle nie chciało grać. Grali bezbarwnie, czasami tylko zagrali jakąś prostopadłą piłkę do napastników. I mówię tutaj o Bayernie. Manchester, co do niego nie podobne, bronił się praktycznie cały czas, w ogóle nie zagrażając bramce Rensinga. Jedyne szanse na zdobycie bramki to przewrotka Berbatova, która trafiła w słupek i strzał Owena. To zdecydowanie za mało. Może chceli doprowadzić do karnych( po remisie w regulaminowym czasie, nie było dobrywki tylko od razu rzuty karne)? Może myśleli, że jak tylko razy w ostatnich latach zwyciężali po serii rzutów karnych, że i tym razem szczęście będzie po ich stronie? Się przeliczyli, bo bawarczycy dobrze strzelali karne. VDS obronił tylko jeden strzał, który zawodnik Bayernu gorzej uderzyć nie mógł. Później Rensing obronił strzał Evry i Van Buyten strzelił ostatniego karnego tak, że VDS mógł sobie tylko popatrzeć. Bayern wygrał zasłużenie, bez dwóch zdań. Mieli dwie, trzy okazje, które zmarnowali. Ale jak widać co się odwlecze to nie uciecze;D.

Nie był to wysoki poziom tego turnieju. Nie wszyscy grali w swoich najmocniejszych składach. Zresztą grali dzień po dniu, więc szkoleniowcy mieszali składem, by i w półfinale i finale było kilka zawodników z pierwszej jedenastki i kilku rezerwowych. Myślę, że pozytywem, który może nas ucieszyć to występ Tomka Kuszczaka w meczu z Boca. Zagrał bardzo dobre zawody. Kilka razy bardzo dobrze sie zachował, bronił bardzo pewnie strzały przeciwnika. Tylko te dwa wykopy lewą nogą. Dostał dwa razy piłkę na lewą nogę i dwa razy poszła na aut. Chociaż ja wole, jak bramkarz nie jest pewny swego, to żeby kopnął piłkę na aut. Niech nie bierze przykładu z Fostera. Ten to dopiero zrobił numer w meczu z Malesią. Zagrał tez bardzo słabo w ostatnim meczu azjatyckiego tourne. Puścił dwa gole, które wpaść nie powinny. Może SAF w końcu to zobaczył i w tak prestiżowym turnieju wystawił Tomka a nie Fostera? Mam nadzieję, chodź tylko razy mówił, że to przyszły nr 1 w angielskiej reprezentacji i musi mu dać szanse by pojechał na mundial. Nie wiem co mam o tym myśleć. Tomek jest lepszy i to widać. Nie popełnia błędów jak Ben. Ma świetny refleks i nie raz ratował w nieprawdopodobnych sytuacjach swoje drużyny. Zobaczymy jak sprawa sie rozwinie. Może w końcu SAF zrozumiał, że na siłe z nikogo nie zrobi dobrego bramkarza. Liczę na częstsze występy Tomka. Jeśli dostanie szansę to na pewno ją wykorzysta. Pokazał już to w czasie dotychczasowych meczy.

czwartek, 30 lipca 2009

Ostatnio pisałam, że gorzej w BMW już być nie może. Nie myślałam wtedy, że już od przyszłego sezonu już nie będzie bo zespół wycofuje się z F1! Wczoraj tradycyjnie rano weszłam na neta i co?! Wszystkie poratale sportowe i nie tylko, piszą, powołując się na niemieckie media, że BMW Sauber wycofuje sie z F1. Pomyślałam, że to kolejna sensacja, które niemiecki brukowce, na czele z 'Bildem', chcą wywołać. Informowali, że Alonso w tym czy tamtym wyścigu pojedzie juz w barwach Ferrari, że Kubica zastąpi Massę itp itd. Nie wirzyłam, że to może być prwdą. Wiele razy dr Theissen informował, że BMW nie postąpi tak jak Honda i nie wycofa sie z F1. W tym momencie tylko jedno zdanie zwróciło moją uwagę. Wszyscy najważniejsi ludzie czyli prezes zarządu BMW Norbert Reithofer, dyrektor ds. rozwoju Klaus Dräger oraz szef ekipy BMW Sauber, Mario Theissen będą obecni na specjalnie zwołanej konferencji prasowej. Nie myslałam, że ogłoszą taką decyzje. Sensacyjna decyzje. Kompletnie mnie zaskoczyła. Jak oficjalnie zostało ogłoszone koniec startów w sezonie 2010 to aż mi szczena opadła. Pierwsza myśl oczywiście to, gdzie Robert Kubica będzie jeździł w przyszłym sezonie. Gdy Massa nie będzie mógł jeździć to może Ferrari, może McLaren, Williams, BrownGP, a może Renault? Czy Robert będzie jeździł w zespole walcącym o zwycięstwa, punkty, czy tak jak w tym sezonie bedzie marzył by dostać się do drugiej części czasówki w kwalifikacjach? McLaren może być dobrym wyborem pod względem sportowym. Ale czy Robert będzie chciał być nr2? Zresztą to samo mogłoby go czekać w zespole Rossa Browna. Jak z Williamsa odejdzie Nico Rosberg to bedzie wolne miejsce. Ja jednak wolałabym inne zespół. Renault. Może odejść Alonso i wtedy będą prawdopodobnie dwa wolne miejsca. Nie łudźmy się, że Pique dojeździ do końca sezonu. Wątpie nawet czy pojedzie w kolejnym wyścigu. Gdyby Robert przeszedł do swojego kolegi, u którego przesiaduje na jego luksusowym jachcie grając w pokera, a tam nie byłoby już Alonso to Robert byłby zdecydowanym nr 1 w zespole. Zespół jię rozwija, ma wieloletnie doswiadczenie. Sądzę, że Robert chciałby dołączyć do  zespołu, który plasuje się w ścisłej czołówce. Nie będzie z tym większego problemu według mnie.  Każdy zespól ma lepszego i gorszego kierowce w swoim bolidzie. Spokojnie mógłby się go pozbyc. A przecież tylko Ferrari i Red Bull miją kierowców z kontraktami na sezon 2010. W F1 wszystko jest jednak możliwe i nie ma takiego kontraktu, którego nie mozna rozwiązać. Jeśli zespół będzie chciał by Robert do nich dołączył to to napewno tak będzie. Robert dał już taki przykład. Villeneuve jeździl przeciętnie w sezonie 2006 i bmW Sauber postanowiło dać szansę Kubicy. Było to dość zaskakujące, że młody, praktycznie niedoswiadczony kierowca zastepuje byłego mistrza f1. Teraz też Bourdais stracił pracę na rzecz 19-latka. To świadczy o tym, że to zespoły dyktuja warunki i to one decydują kogo chcą zatrudnić. Problem jest tylko wtedy gdy ten kierowca ma kontrakt z innym teamem. Robert takiego nie ma i nie ma problemu. będzie wolnym zawodnikiem i już teraz na pewno nie jeden czołowy zespół wykręcił już numer telefonu do Roberta lub jego managera. Robert to świetny kierowca i nie raz to pokazał. Szczególnie w 2008 roku. Teraz trudno by jeździł szybko gdy co chwile mu coś nawala. Wierzę, że znajdzie zespół na miarę jego talentu i potencjału. Będzie od teraz chyba najgorętszym nazwiskiem w tzw" silly-season";)

-------

I jeszcze słowko na temat powrotu Schumachera;). Można się było spodziewać, ze Michael wróci by zastąpić Felipe Massę. Przynajmniej ja sie tego spodziewałam. Ciekawe jak po kilku latach poradzi sobie w czerwonym bolidzie. Fajnie będzie go znowu zobaczyć w cerwonym kombinezonie w czerwonym Ferrari. I to na torze;). Z niecierpliwością czekam na GP Europy na torze w Valencii. Będzie się działo;)

 

wtorek, 28 lipca 2009

Na początek katastrofa w kwalifikacjach.19 pozycja to nawet dla Torro Rosso jest porażka. Bo przecież mogli by być chociaż przed Force India. Kubica nie ma auta, które mogłoby walczyć o punkty. Dr Theissen i Kubica mówili, że byłby awans do Q2 gdyby nie blokujący go kierowcy. ale pytam się. Każdy wie, że na końcu każdej sesji wszyscy wyjeżdżają na tor próbując poprawić swoje czasy. A czy nie lepiej wyjechać wcześniej na oponach z zielonym paseczkiem(bo one spisaują się zawsze lepiej na pojedynczych okrążeniach), załatwić sprawę wcześniej i wyjechać pod koniec tylko by spróbować podnieść swoją pozycję? Można, ale ci, którzy dają znać mechanikom, kiedy mają puścić zawodników na tor myślą, że dalej mają samochód, który pozwoli im na wykonanie jednego kółka i powrót do boxów. Tylko, że te czasy już minęły. To nie sezon 2008, gdzie Kubica reguralnie stawał na podium, gdzie ten awans do pierwszej dziesiątki był pewny. Mam nadzieję, że to w końcu dotrze do doktorka i Rampfa, bo jak nie to może będziemy słuchać coraz częsciej wymówek, że 'był korek na torze i mieliśmy pecha'. Fakt, że Kubica faktycznie miał kilku rywali przed sobą, krórych musiał mijać i stracił tym samym dużo czasu. Heidfeld natomiast miał czysty tor i to, że nie awansował to zasługa jego samego i oczywiście tego super bolidu. To jednak wszystko było w cieniu. Na pierwszym palnie był oczywiście wypadek Felipe Massy. Teraz Massa odzyskał przytomność i jest lepiej ale prawdopodobnie w tym sezonie nie wróci do ścigania. Najgorsze jest to, że niewiadomo czy w ogóle wróci. Byłaby to ogromna strata. Mam nadzieję, ze wróci do zdrowia i będzie wszystko ok. Ale wracając do BMW i tego biało-niebieskiego złomu. Wyścig rozpoczął się fajnie bo Kubica dużo awansował. Niemiał dobrego startu, bo jak sam powiedział, że musiał się ustawić na środku toru, gdzie jest ślisko i brudno, bo nie widział świateł. Awansował jednak dzięki świetnemu okrążeniu zaraz po starcie. Później bylo juz tylko gorzej. Robert jeździł równo, na tyle na ile pozwolił mu bolid. Cóż, trudno było spodziewać się więcej po tym aucie.

Jest bardzo źle. Cągle mówią, że będzie lepiej, że znaleźli źródło ich problemów. Robert jest tym bardzo zdziwiony, bo dalej jego zespół nie ma zielonego pojęcia z czego się bierze taka a nie inna forma zespołu. W piątek testowali kilka nowych wersji przedniego skrzydła. I co? Kubica powiedział po wyścigu, że nowy skrzydło zostało w garażu, bo było jeszcze gorsze od starego. Ferrari i McLaren potrafili zrobic kolosalny skok do przodu. SF staje na podium i widać, że podnieśli się z kolan. A co dopieo McLaren. Wygrali wyścig z dużą przewagą. BMW tego nie potrafi mimo, że mówią ile to oni nie zrobili. Ciągle wymieniają nowe elementy, które wprowadzają do swojego bolidu. Nic to jednak nie daje. Kiedy będzie lepiej? Nie wiem czy można wierzyć Theissenowi, który już wiele obiecywał. Mówią jednak, że na Valencie będzie nowa podłoga, nowszy podwójny dyfuzor i kilka nowych elementów aerodynamicznych. Bardzo duży skok ma być w Singapurze. Mimo wszystko wątpie czy BMW będzie Renault z zeszłego sezonu. Zespół Alonso ciułał punkcik po punkcie, nie zdobywając wyższysz lokat w wyścigu i nagle wystrzelili z formą pod koniec sezonu a Ferdek wygrał dwa wyścigi. Teraz BMW stacza się na samo dno i niewiadomo czy te wielkie modyfikacje na GP Singapuru wystarczą by wydostać się z samego dna. Życzę im, przede wszystkim Robertowi, żeby się wydostali i to jak najszybcie. By wyciągnęli wnioski z dotychczasowych upokorzeń i wzieli się do pracy. Tylko nie do 'syzyfowej pracy' jak do tej pory. Do rzetelnej i dającej efekty. Skoro potrafili w zeszłym sezonie zbudować bolid, który wiózł Roberta na pioia i na jego najwyższy stopień to dlaczego nie mieliby teraz błysnąć jakimś geniuszem i ten pakiet na Valencie byłby absolotnym strzałem w dziesiątkę? Może jestem dziwna ale jak zawsze z pozytywnym nastawieniem będę czekała aż miesiąc(!) na kolejne GP. Ciężko będzie wytrzymać tak długo ale trzeba jakoś się spiąć w sobie;) Przecież zaczyna się Ekstraklasa, niedługo kolejne ligi się rozpoczną. Nie będzie najgorzej;)