RSS
sobota, 26 września 2009

Wczorajsze powołania trenera reprezentacji Polski, Stefana Majewskiego trochę mnie oburzyły. Niektóre zaproszenia na zgrupowanie są mocno kontrowersyjne. Bo czy ktoś przewidywał, że na mecze z Czechami i Słowacją  zostaną powołani Jarosław Bieniuk, który gra w I ligowym Widzewie i tam niezbyt się wyróżnia, Polczak, Pawelec, Janczyk, Kowalewski Dudek czy Przyrowski? Chyba nie...

Nie zostali powołani np. Boruc, Żewłakow, Dudka czy Krzynówek. Co do piłkarza Hannoveru zgodzę się w 100%. Brak tego zawodnika na pewno pomoże naszej reprezentacji. Bo powiedzmy sobie szczerze, czy dawał coś pozytywnego naszej reprezentacji? Chyba tylko same błedy w obronie i straty piłek. Boruc natomiast chyba potrzebował przerwy od kadry. Co mecz z orzełkiem na piersi to puszczona szmata. Z pewnością nie tego wymagaliśmy od bramkarza, który jest uznawany za jednego z najlepszych w tym fachu. Słowa, że Borubar zawalił nam eliminacje są troche przesadzone. Fakt grał fatalnie, ale gdyby inni piłkarze grali dobrze to byc może teraz bylibyśmy w innym położeniu.

Ale powoływanie Kowalewskiego czy Przyrowskiego? Mamy lepszych bramkarzy od nich. Dudek zasługuje na powołanie, tymbardziej pod nieobecność Boruca i kontuzjowanego Fabiańskiego. Ale są jeszcze dwa miejsca, które Majewski z Młynarczykiem powinni lepiej obsadzić. Mówili, że Dudek nie gra regularnie, ale trenuje z najlepszymi piłkarzami świata. A Kuszczak? On niby mniej zasługuje na powołanie? A czym różni się ławka Arsenalu czy Realu od ławki w Manchesterze? Niczym. Tylko jest kwestia gry. Tomek dostaje szanse gry, np. w Carling Cup tak jak w środowy wieczór z Volverhampton. Zagrał świetnie. Był pewny, miał kilka bardzo dobrych interwencji i po tym co pokazywał ostatnio Foster (w szczególności z City) powinien stać w bramce United. Dlaczego tak nie jest? Bo SAF chce wepchnąć do angielskiej bramki Bena ' nikt mi nie podskoczy' Fostera. Tylko chyba wystawiając go do bramki coraz bardziej go pogrąża. Czy Capello oglądając mecz derby Manchesteru z trybun postawi na Klopstera? Wątpie. Nawet się nie zdziwię, jakby na następne mecze reprezentacji Anglii Foster został w domu a w jego miejsce Capello powołał np. Joe Harta, który się naprawdę wyróżnia w Birmingham.  Nie to co Foster, który z każdym meczem pokazuje, że w ogóle nie zasługuje na żadną kolejną szansę w United. Dostał ich tyle, ale praktycznie każdą zmarnował. Zresztą jak Foster pojedzie na MŚ to będzie góra 3 bramkarzem. O nr 1 będą walczyc Green z Jamesem a Foster będzie tylko statystował. I dziś w meczu ze Stoke SAF znowu postawi na niego. A co powiedział? " Tomek zagrał bardzo dobrze, ale postawię na Bena bo nie ma doświadczenia i to on wystąpi w następnym meczu." To co on musi zrobić w tej bramce, żeby Fergie w końcu zrozumiał? Chyba sie powiesić...

A wracając do obsady bramki. Słyszał ktoś coś o wyczynach Kowalewskiego w Iraklisie. Chyba nikt. Nawet w mediach już się o nim nie mówi i nie pisze. Z całym szacunkiem dla niego, nie powinien zostać powołany, nawet jak gra regularnie. To może powołać Cabaja bo wcześniej grał regularnie, tylko w ostatnim meczu usiadł na ławce? Nie róbmy sobie jaj z reprezentacji. Bo nawet jeśli awans jest niemożliwy to wynik i gra kadry pójdzie w świat. Chyba kibice nie chcą się po raz kolejny wstydzić naszych 'kopaczy' z reprezentacji. Przyrowski? To nie jest już ten sam piłkarz, który grał w Groclinie. Po fuzju Polonii i klubu z Grodziska Wielkopolskiego wyraźnie spóścił z tonu. Zagrał tylko jedno dobre spotkanie z Arką i to wszystko. A zachwicanie się nad jego jedną interwencją w końcówce meczu jest mocno przesadzone. Fakt, była to dobra, a nawet bardzo dobra interwencja, ale mimo wszystko dobry goalkeeper powinien coś takiego bronić. Nie była to mocna piłka, ale szła tuż przy słupku, leciała na idealnej wysokości. Przyrowski nawet nie zrobił kroku w kierunku piłki. Położył się tylko i wyciągnął rękę. Uważam, że Tomek Kuszczak powinien zostać powołany i bronić w tych ostatnich meczach eliminacji. Trenerzy mówili, że Tomek jest pod ich baczną obserwacją i być może zostanie powołany w przyszłości. Tylko, że on jest potrzebny teraz a nie w przyszłości. Zresztą na powołanie zasłużył też Załuska.  Ostatni mecz w Pucharze Ligi też był dobry w jego wykonaniu. Skład bramkarzy powinien wyglądać tak: Tomek Kuszczak, Jerzy Dudek, Łukasz Załuska.

Obrona. Bieniuk, Polczak, Pawelec. Czym oni sobie zasłużyli by grać w reprezentacji? No i tu jest problem. Bo powołanie Głowackiego to bardzo dobry ruch ( grał kapitalnie w każdym meczu Wisły), to te powołania... Powiem tylko, że bardzo kontrowersyjne.

Po raz kolejny nie zostaje powołany Piotrek Brożek. To jest najlepszy lewy obrożna w lidze a z nowy jest pomijany przy ustalaniu składu reprezentacji. Zawsze jest wyróżniającym się piłkarzem Białej Gwiazdy, świetnie broni i włącza się w akcje ofensywne. Takiego piłkarza potrzebuje nasza kadra. Zresztą to samo tyczy się Małeckiego. Gra świetnie w lidze, strzela bramki, jest wyróżniającym się piłkarzem nie tylko Wisły, ale i całej Ekstraklasy. Powinien byc w grupie 26 piłkarzy, którzy zagrają te dwa ostatnie mecze eliminacyjne. Fakt, młodzieżówka ma ważne mecze el. ME, ale gdyby w każdej reprezentacji selekcjonerzy pytali swoich kolegów po fachu z młodzieżówki, kogo z młodszych piłkarzy mogą powołac, to nikt mający mniej niż 21 lat w seniorskiej kadrze by nie grał. Zresztą Grosickiego powołał, a to właśnie ten duet był motorem napędowym U-21.

Janczyk? Włodzimierz Lubański mówił, że ' Murzyn' jest kontuzjowany. Jest w tym jakiś sens? Po co powoływać piłkarza, który prawdopodobnie nie przyjedzie na zgrupowanie? Raczej nie. To też dowodzi, że nie z wszystkimi zawodnikami kontaktował się Majewski. Zapewniał, że rozmawiał z każdym zawodnikiem, który może zostać powołany do kadry Polski.

Podsumowując. Miało nie być rewolucji, a rewoluja była. 'Doktor' powołał piłkarzy, którzy nie byli brani pod uwagę. Nawet w prasowych spekujacjach. Nie wiem czego teraz można się spodziewać po tej reprezentacji. Czy to będzie konpromitacja jak jak kadry Leo z Irlandią Płn. czy ze Słowenią? Czy może zobaczymy zupełnie inną, dobrze grającą reprezentacje Majewskiego? Nie wiem, czy te zmiany wyjdą naszym piłkarzą na dobre. Zobaczymy już niedługo..

czwartek, 17 września 2009

Jeszcze niedawono biegał po boiskach Ekstraklasy w barwach Arki. Jeszcze niedawno uzawano go za jednego z najbardziej zasłużonych piłkarzy polskiej ligi. 30 sierpnia został zatrzymany po meczu z Zagłębiem Lubin. Nikt się nie spodziewał, że CBA zatrzyma takiego piłkarza, dwukrotnego mistrza Polski, zdobywcy Pucharu Polski i pucharu ligi z Wisłą Kraków. Potem jednak przeszedł do Zagłębia, gdzie wszystko się zaczęło...

O kogo chodzi? O Grzegorza Nicińskiego. Media mówią, że chodzi głównie o mecz z RKS Radomsko, który zakończył się wynikiem korzystnym dla Zagłębia. Niciński występował w tym meczu, zresztą jak wielu innych piłkarzy, którymi prokuratura we Wrocławiu już się zajęła. Co ciekawe, sędzia tego spotkania, Sławomir Berezowski został już dawno skazany za ustawianie meczy Arki Gdynia. Teraz Grzegorz Niciński postanowił zakończyć karierę. Jak powiedział "ostatnie wydarzenia, których był uczestnikiem i chęć nie wiązania Klubu, którego jest wychowankiem z ich skutkami". Mógł pomyśleć o tym wcześniej i całego zamieszania by nie było.

Mnie intryguje jedno pytanie. Dlaczego piłkarze, którzy zarabiają bardzo dużo, przyjmują lub dają pieniądze, za to by wygrać mecz. Jeśli się nie jest w stanie wygrać meczu na boisku, bark w bark, noga w nogę z przeciwnikiem to niech zakończą karierę! Po co piłkarz zaczyna karierę piłkarską? By zarobić kase na awansie? Jak ktoś chce ciągnąć kasę na prawo i lewo to niech idzie do polityki. Zresztą to samo tyczy się sędziów, prezesów, trenerów i działaczy piłkarskich. Dlaczego prezes danego klubu idzie do sędziego by ten 'pomógł' im wygrać mecz. Płaci mu za to dużą kase. Czy nie lepiej kupić za te pieniądze piłkarzy, którzy pomogą drużynie awansować ligę wyżej czy zdobywać puchary? Wyraźnie nie...

Ostatnio bardzo głośno o piłkarzach zamieszanych w aferę korupcyjną. Piotr Reiss, Grzegorz Niciński, Rafał Grzyb i ostatnio Jarosław Lato z Polonii Warszawa, który został zwolniony z klubu, gdyż pan Wojciechowski nie chce by jego klub łączono z korupcją. To najbardziej znani piłkarze, którzy są zamieszani w korupcję. Jest ich nie mało. Zwłaszcza w niższych ligach. Od razu nasuwa się pytanie. Czy kibice, którzy płacą za bilety i idą oglądać mecz na stadionie lub ci, którzy siedzą przed telewizorem zasłużyli sobie na to, by co chwila słuchać kogo nowego zatrzymano? Mówi się, że piłka nożna jest dla kibiców. A czy ktoś chce oglądać mecze naszej ekstraklasy, gdzie po boiskach biegają piłkarze, którzy nie są fair wobec wszystkich i sprzedawali lub kupowali mecze? Nie. Niestety korupcja towarzyszy polskiej piłce od zawsze i niestety raczej nie prędko się to zmieni. Cieszy fakt, że prokuratura we Wrocławiu z tym walczy, że zatrzymuje piłkarzy trenerów i działaczy z uznanymi i głośnymi nazwiskami. To znaczy, że działają w dobrym kierunku. Te wszystkie korupcyjne zarzuty to działania sprzed kilku lat. Mam nadzieję, że teraz polska piłka jest coraz bardziej czysta i jak idę na mecz to nie oglądam piłkarzy, którzy za niedługo będą siedzieć za kratkami.

I co teraz będzie z Renault? Takie pytanie z pewnością stawiają sobie kibice Formuły 1. Falvio Briatore i Pat Symonds zostali wczoraj zwolnieni z Renault F1 Team. Czy to było przyznanie się do winy? W zeszłym roku na GP Singapuru miał miejsce 'dziwny zbieg okoliczności'. Alonso miał ogromnego pecha w kwalifikacjach i ruszał do wyścigu pod koniec stawki. Nikt nie dawał mu szans na dobry wynik. Jak się później okazało, strategia była bardzo agresywna. Mało paliwa na starcie, by Ferdek mógł się przebić chociaż o kilka pozycji. Tylko tor w Singapurze to tor uliczny i ciężko jest tam wyprzedać. Musiał się zdarzyć cud, by Alonso faktycznie z końca stawki nagle awansował o kilkanaście pozycji. Gdy Alonso zjechał bardzo wcześnie na swój pit stop, po wyjeździe na tor nagle rozbił się, w dość niebezpiecznym miejscu Nelson Pique. Nastąpiła neutralizaja, bolidy jechały za samochodem bezpieczeństwa. Tylko kierowca Reanult był już w boksach. Wszyscy po kolei zjechali do boxów, wtedy kiedy one były zamknięte, więc dostali kare przejazdu przez aleje serwisową( w tym Kubica, któremu zrujnowało to wyścig). Alonso wysunął się na czoło stawki i jak dobrze wiemy, prowadzenia już nie oddał. Tylko czy to był cud zaplanowany? Myślę, że tak. Wszystko wyszło najaw niedawono, znaczy się po zwonieniu Piqueta z Reanult. Ten pewnie chciał się zemścić i powiedział co nie co FIA. Teraz nie wiadomo, co czeka team, czy będą jeździć jeszcze w F1, co z Kubicą, który był głównym kandydatem do zastąpienia Alonso?

W internecie można przeczytać wiele prasowych spekulacji na ten temat. Jedni przedstawiają rozmowy, gdzie Flavio jest wkurzony na Nelsinho za to, że znowu rozbił samochów, inni jeszcze przedstawiają spotkanie pomiędzy Briatore, Alonso i Piquetem mające na celu ustalić najlepszą 'taktykę' na wyścig. Wczorajsze zwylnienia utwierdziły mnie w przekonaniu, że ta druga wersja jest bardziej prawdopodobna. Gdyby wszystko było ok, Flavio i Pat dalej pracowali by w Renault i dowodzili swojej niewinności. Tylko co robi teraz FIA. Czy wyrzucą Renault z F1, czy dadzą mu drugą szansę, uwzględniając to, że żałują i już pozbyli się sprawców tego całego zamieszania? Pewnie niedługo się dowiemy.


Na myśl przychodzi mi też jeszcze jedno pytanie. Dlaczego taki kierowca jak Alonso, dwukrotny mistrz świata maczał w tym palce? Rozumiem, że mógł być rozczarowany po kwalifikacjach, że miał świetny samochód, a tylko awaria samochodu pozbawiła go dobrej pozycji na starcie w wyścigu itp. Ale czy tak powinien się zachować mistrz świata? Z pewnością nie. Kierowca szanujący siebie nie powinien się godzić na taką nieczystą grę. Teraz 'afera singapurska' będzie miała swój koniec 21 września w Paryżu. Wtedy to zapadnie ostateczna decyzda w sprawie Renault.

Jakie ma to znaczenie dla Kubicy? A ma i wydaje się, że całkiem duże. Przecież Robert jest wymieniany, jako główny kandydat do miejsca w Renault na przyszły sezon. Jeśli Renault zostanie wykluczone z F1, Polak straci jedna alternatywę na przyszły sezon. Gdyby tak się stało, wtedy wchodzi w grę inna opcja. Ich miejsce zajmie nowy-stary zespół Sauber-Qadbak. Wtedy Robert będzie mógł zostać w zespole, spatkobiercy BMW Sauber. Myślę, że Kubica nie będzie miał problemów ze znalezieniem zespołu na nowy sezon i wybierze najlepszą opcję. Niedawno przecież Ferrari bardzo chciało Roberta jako zastępcę dla Felipe Massy, niepozwoliło im BMW. Przecież nie jest wykluczone, że Robert w przyszłym sezonie lub w 2011 roku ubierze czerwony kombinezon lub zostanie kierowcą np Brawn GP, najlepszego tegorocznego zespołu . Już nie raz przekonaliśmy się, że w F1 wszystko jest mozliwe. Wszyscy mówią, że Alonso ma już kontrakt w Ferrari. A może Ferdek, jako jeden ze sprawców 'afery singapurskiej', straci w oczach szefów Ferrari i dojdą do wniosku, że ocust nie jest godny w jeździł w żywej legendzie F1? Składy zespołów powinny być już niedługo przedstawiane, że więc z czasem będzie coraz mniej niewiadomych. Punktem kulminacyjnym w tzw 'silly season' może być decyzja o przyszłości Renault F1 Team.

poniedziałek, 14 września 2009

Wczorajszy wieczór zapamiętam na długo, jak wszyscy polscy kibice. Po kapitalnym meczu z Bułgarią, wszyscy śledziliśmy wynik meczu Francja-Rosja. Głosy były podzielone, jeśli chodzi o najlepszego rywala w finale dla Polaków. Niektórzy chcieli spotkać się z Rosjanami, inni z Francją, którą pokonaliśmy na otwarcie turnieju. Gdy było wiadomo, że w finale spotkamy się z Francuzami, miałam mieszane uczucia...

Fakt, pewnie odniesione zwycięstwo w I fazie turnieju. To jednak nic nie znaczyło, bo każdy mecz jest inny. Francuzi z meczu na mecz grali coraz lepiej i pewniej. Szczerze? Bardzo bałam się tego meczu. Cały czas miałam w pamięci ME w 2007 roku naszych siatkarek. W fazie grupowej Serbia nie sprawiła nam żadnych kłopotów. W półfinale było już zupełnie inaczej...

Cały dzień oczekiwania na pierwszy gwizdek sędziego głównego. 19:30. Wreszcie nasi zawodnicy wyszli na parkiet. Pierwsze piłki nerwowe, walka punkt za punkt. Trójkolorowi odskakują na trzy punkty. Serce biło mi bardzo mocno, ale w tym momencie myślałam, że mi wyskoczy z klatki piersiowej. Ulga po tym, jak nasi zawodnicy wygrali seta. Mecz stał na bardzo wysokim poziomie. Wiele fantastycznych akcji, obron, zagrywek. Po drugim secie wiedziałam, że złoto będzie nasze. Wiedziałam, że mimo słabej gry w trzecim secie, nasi siatkarze nie pozwolą wygrać tego Francuzom. Ostatnia partia bardzo nerwowa. Dwa punkty przewagi Polaków i znowu remis. Modliłam się, żeby to się wreszcie skończyło. Po każdej akcji żywiołowo reagowałam, ale po ostatnim ataku Piotrka Gruszki oszalałam. Zwariowałam, dałam się ponieść emocjom. Widząc tych chłopaków, który o mały włos zabrakłoby w Turcji, uśmiech sam pojawiał się na twarzy, a łzy cisnęły się do oczu. Tak samo jak podczas hymnu. Piękne, wzruszające chwile. Często nie płaczę, rzadko mi się to zdarza, ale w tym momencie, jak każda kobieta zakochana po uszy w sporcie, popłakałam się.

Brak Wlazłego, Winiarskiego czy Świderskiego nie pozwalało myśleć realnie o złocie. Fakt, grupa była teoretycznie najsłabsza. Teoretycznie, bo jak się w półfinale przekonał Nikołov, wcale słaba nie była. Większość chciała po prostu dobrej gry chłopaków. Jak wszyscy dobrze wiemy, ta gra była fantastyczna, tak samo jak wynik końcowy. Od początku turnieju widać było tą chemie w polskiej drużynie. Była dobra atmosfera, wiara we własne umiejętności. I co bardzo ważne, był i dalej jest świetny trener, Daniel Castellani. Nie można o nim zapomnieć, bo ma duży udział w sukcesie polskiej reprezentacji.

Piotrek Gruszka MVP turnieju, Paweł Zagumny najlepszym rozgrywającym. Zdecydowanie na to zasłużyli. Nasz atakujący, oprócz pierwszego mecz, zawsze był motorem napędowym całego zespołu. Można było na niego liczyć w trudnych sytuacjach. 'Guma'- wiadomo. Profesor. Nikt inny nie mógł dostać tej nagrody.

13 września 2009. Ten dzień zapisze się w historii polskiej siatkówki, a kibice będą pamiętać go do końca życia. Ja jestem dumna z polskich siatkarzy. Grali z pełnym zaangażowaniem, zostawili serce na boisku. Naprawdę. W takich chwilach jestem dumna, że jestem Polką. Tym bardziej, że ostatnio piłkarze dostarczają nam samych zmartwień...Co ja gadam, piłkarze są teraz nieważni! Siatkarze to duma Polski i Polaków! Wielkie brawa dla nich! Teraz mam tylko nadzieję, że nasze siatkarki powtórzą sukces swoich kolegów po fachu;).

niedziela, 13 września 2009

JEST!! UDAŁO SIĘ!!

TO CO WYDAWAŁO SIĘ NIEMOŻLIWE PRZED MISTRZOSTWAMI, STAŁO SIĘ FAKTEM!! JESTEŚMY MISTRZAMI EUROPY!! BRAWO DLA TYCH CHŁOPAKÓW! WIELKIE, WIELKIE BRAWA!

niedziela, 06 września 2009

Polska Reprezentacja w siatkówce mężczyzn świetnie rozpoczęła Mistrzostwa Europy w Turcji. Zwycięstwa nad Francją, Niemcami i Turcją napawają wielkim optymizmem przed drugą fazą grupową. Szczególnie styl w jakim te zwycięstwa zostały odniesione. Przekonywujące zwycięstwa nas silnymi zespołami pozwalają myślec, że Grecja, Hiszpania czy Słowacja nie będą stanowić dla nas problemu. Nie powinny. Chodź jak powszechnie wiadomo, w sporcie nic nie wiadomo;). Faworyci nie zawsze odnoszą zwycięstwa, lecz ja i wszyscy polscy kibice wierzą, że to nie spotka nasza reprezentacje. Tym bardziej, że po wczorajszym meczu Polski z Irlandią Płn., fani biało-czerwonych potrzebują wielkiego sukcesu.

 

Półfinał na wyciągnięcie ręki?

 

Polska jest liderem grupy. Grecja też ma na koncie dwa zwycięstwa, ale gorszy bilans setów. Tak naprawdę to nie ma żadnego znaczenia. Trzeba wygrać pozostałe trzy mecze i nie oglądać się na rywali tak jak reprezentacja Beenhakkera. Rywale niezbyt wymagający. Obrońca tytułu nie jest w najlepszej formie. Grają dość przecięstnie i tak grająca Polska drużyna nie powinna mieć problemów. Tym bardziej z Grecją czy Słowacją. Te drużyny, jak każde, mogą stważać zagrożenie dla faworytów spotkania. Przecież nie podłożą się i nie podarują nam dwóch punktów. Słowację pokonaliśmy już w Gdyni w el.MŚ. Jak to się mówi, godzinka z prysznicem. Grecja jest groźna, ale gdy zagramy na swoim wysokim poziomie, to nie będzie problemów.

 

Medal?

 

Taki cel postawili sobie nasi siatkarze jeszcze przed ME. Gdyby nie kontuzje naszych podstawowych zawodników, Wlazłego, Świderskiego i Winiarskiego, wszyscy mówili by, że medal musi być. Teraz? Teraz wszyscy liczą po cichu, że uda się coś z Turcji przywieźć. Teraz to tacy zawodnicy jak Bartek Kurek czy Kuba Jarosz będą stanowić o sile naszej reprezentacji. W obwodzie zostaje jeszcze Zbyszek Bartman i Michał Ruciak, który na arenie międzynarodowej grają od tegorocznej Ligi Światowej. Zresztą to samo można powiedzieć o Kurku czy jaroszu. Zresztą Bartek i Kuba cały sezon przesiedzieli na ławce Skry Bełchatów, wychodząc na sporadyczne akcje. Kto by pomyślał, że będą wiodącymi zawodnikami reprezentacji Polski.

 

Podsumowanie

 

Polska Reprezentacja ma niepowtarzalną szansę, żeby awansować do półfinału Mistrzostw Europy. Nikt nie ma tak otwartej drogi do strefy medalowej. To nasz zespół ma teoretycznie najłatwiejszych rywali. Już w pierwszej fazie jeden z faworytów, Włochy, Serbia lub Bułgaria straci praktycznie szanse na awans do półfinału. To pokazuje, jak dobrze trafiliśmy. W prawdzie Francja i Niemcy, których pokonaliśmy do słabych zespołów nie należą. Drużyna Castellaniego jest mocno zmobilizowana, by do kraju przywieść medal, by setku kiboców witali ich na lotnisku. Dawno nie widziałam tak skoncentrowanych chłopaków i głodnych gry. Jest przede wszystkim wiara i dobra dyspozycja, która pozytywnie ich nakręca. Jeśli awansują do półfinału, może być już tylko lepiej. Mogą tak uwierzyć w swoje umiejętności i w to upragnione złoto, że trudno będzie ich zatrzymać. Piękny scenariusz, mam nadzieję, że możliwy. Bardzo chciałabym, by Polacy przywieźli medal. Tym bardziej, że jedyny sukces w ostatnich latach to srebro MS w 2006 roku. Mam nadzieję, że pokaża swoją siłę i ogromny potencjał. Pierwszy mecz drugiej fazy rozgrywek już we wtorek. Z niecierpliwością czekam na ten mecz. Już teraz zachęcam do trzymania kciuków za naszych chłopaków;).

 

 

wtorek, 01 września 2009

Wisła Kraków jako jedyna drużyna w naszej Ekstraklasie nie straciła jeszcze punktów. Ma na swoim koncie 15 pkt i o 3 pkt wyprzedza drugi Ruch Chorzów. Lech i Legia, czyli te drużyny które mogą zagrazić drużynie z Krakowa, stracili jednak dużo punktów i są daleko z tyłu za Białą Gwiazdą. Każdy rozegrał tylko 5 meczy a Legia traci 5 pkt a Lech aż 8 pkt(!) do Wisły. Wiadomo, że to dopiero początek i nie jedna drużyna jeszcze straci punkty. Ale na razie nie ma drużyny, która może stanąć na drodze aktualnym Mistrzom Polski. Nie ma drużyny, która dorównuje im poziomem gry.

Lech i Legia grają bardzo przeciętnie i jeśli ktoś ogląda spotkania z tymi drużynami, które de facto kandydują do mistrzowskiego tytułu, nie powinien sie dziwić, że przed tymi zespołami jest chociażby chorzowski Ruch. Legia, mimo iż stwarza sobie sytuacje to nie potrafi ich wykorzystać. Nie potrafia strzelić nawet do pustej bramki, co po meczu z Odrą w Wodzisławiu irytowało samego trenera warszawskiej druzyny, Jana Urbana.

Po imponującym początku, wydawało się, że Kolejoż będzie w stanie nawiązać walkę od samego początku i przede wszystkim do końca rozgrywek. Wielu ekspertów mówi, że Jacek Zieliński to nie jest szkoleniowiec na wielka drużynę, aspirującą do gry o Mistrza Polski i grę w europejskich pucharach. Ja się zgadzam z tymi wszystkimi opiniami. Myślę, że jest to trener, który powinien trenować druzynę ze środka tabelii. Z pewnoscia dużo mu brakuje to swojego poprzednika, Franciszka Smudy. Lechici odpadli Ligi Europy, grają coraz gorzej i co najgorsze dla kibiców Lecha nic nie zapowiada poprawy. Uleglii Polonii Warszawa, potem był Club Brugge a ostatnio GKS Bełchatów. Wszystkie te mecze pokazały, że Kolejoż nie jest w najlepszej formie. Dzwie przegrane i szczęśliwy remis. Z pewnością nie tego oczekiwali w Poznaniu.

Czy zatem Wisła będzie jedynym faworytem do zdobycia mistrzostwa Polski? Na razie wszystko na to wskazuje. Wisła nie ma godnego rywala. Fakt, Ruch gra dobrze, o czym świadczą wyniki. Nie sądzę, że druzyna Waldemara Fornalika długo gościła na drugim miejscu. Jeśli Legia i Lech dalej będą gubić punkty to Wisła będzie mistrzem Polski długo przed zakończeniem naszej rodzimej ligi. Ten sezon jest na razie podobny do 2007/08, gdzie Wisła zdeklasowała rywali i nikt nie miał nic do powiedzenia. Teraz nie ma mocnych na Białą Gwiazdę a co będzie jak do gry wróci Boguski, Garguła i Singlar? Wtedy może być już tylko lepiej i kolejny tytuł piłkarze i kibice będą świętować na krakowskim Rynku..;)