RSS
czwartek, 18 marca 2010

Maciej Skorża- od prawie trzech lat zasiadał na ławce trenerskiej Wisły. Były chwile radości i prawdziwej euforii, były mecze, po których wypadało tylko ukryć twarz w dłoniach. W opinii wielu to właśnie on jest najlepszym trenerem w Polsce. Ja w pełni zgadam się z tą opinią. Jest młody, cały czas się uczy. Wcześniej świetnie prowadził Groclin Grodzisk Wielkopolski. Zaowocowało to propozycją od Bogusława Cupiała. To właśnie on miał wyciągnąć Wisłę z głębokiego kryzysu. Przecież w sezonie 2006/07 zajęliśmy dopiero 8 miejsce w lidze. To on miał sprawić, by nasz zespół znowu był najlepszy w Polsce. Zrobił to. Zbudował z samych indywidualności zespół. Piłkarze stworzyli z trenerem prawdziwy kolektyw. Co się stało w pierwszym sezonie z trenerem Skorżą na ławce chyba każdy wie. Zmiażdżenie, wręcz ośmieszenie rywali. Mistrz Polski z gigantyczną przewagą nad resztą stawki. W europejskich pucharach mieliśmy pecha, bo po wyeliminowaniu Beitaru Jerozolima trafiliśmy na Barcelonę i Tottenham. W tych meczach jednak pokazaliśmy charakter, fajną grę na europejskim poziomie. Nie każdy mógł się pochwalić, że pokonał wielką Dumę Katalonii. Wisła ze Skorża tego dokonała.

 

Kolejny sezon nie układał się jednak tak jak należy. Kilka remisów i na wiosnę mieliśmy 5 pkt straty do Lecha. Jednak upór zawodników i naszego treneiro sprawił, że pomimo kilku kontuzji i sporej straty znowu zdobyliśmy majstra. Media już wieszali na Skorży psy, mówili, że Cupiał zatrudni nowego szkoleniowca. Kibice zawsze stali za nim murem. Zawsze. Nawet po kompromitacji z Levadią pamiętam jak na meczu z Ruchem razem ze wszystkimi skandowaliśmy imię i nazwisko Macieja Skorży. To było coś niesamowitego. Sam Maciek wielokrotnie powtarzał, że nie spodziewał się, że kibice bez względu na wszystko będą chcieli, by to on dalej był trenerem ich ukochanej drużyny. Ja też wielokrotnie byłam wkurzona na to, że wystawiał ciągle Pawełka w bramce, o to, że dalej stawiał na kogoś, kto słabo się spisywał. Ale zawsze w niego wierzyłam. Przecież za każdym razem potrafił zrobić coś z tą drużyną, wskrzesic ją. Gdy w Tallinie nasi piłkarze pokazali jak można się skompromitować przed całą Polską, ja wierzyłam w to, że w lidze będzie inaczej, że po raz kolejny zgarniemy mistrzostwo. Wierzyłam w Skorże. Chciałam, żeby to on mimo wszystko dalej prowadził naszą drużynę. Nie ma wielkiego doświadczenia, ale przecież człowiek uczy się na błędach. Po odpadnięciu z Ligi Mistrzów, gdy Cupiał zostawił go na stanowisku, myślałam, że w końcu mamy trenera na lata. Na długie lata. Drużynę buduje się latami, dobiera się do tego odpowiednich ludzi. Myślałam, że Cupiał w końcu da trenerowi wolną rekę by zbudował potęgę. Nie tylko na polski warunki, bo taką już jesteśmy.

 

'Boguś' ciągle czeka na Champions League. A w rok czy dwa nikt nie zbuduje drużyny, która z powodzeniem będzie walczyć na poziomie europejskim. Jestem pewna, że Maciej Skorża był taką osobą, która mogłaby tego dokonać. Z nim na ławce trenerskiej mogliśmy zrobić wiele. Dziś już wiem, że nie zrobi nic. Nie zrobi, bo nie dostał szansy spokojnego budowania zespołu. Ktoś mi teraz powie, że źle przygotował zespół do piłkarskiej wiosny, że coś zrobi nie tak, iż Wisła w trzech pierwszych meczach na wiosnę nie strzeliła gola  i zdobyła zaledwie punkt. Ale takie rzeczy się zdarzają. Według mnie to jest wina także piłkarzy. Przecież to oni biegają po boisku, to oni bronią, podają, strzelają. Trener nie wyjdzie na boisko i im nie pomoże. Manchester United pod wodzą Fergusona nie zawsze grał tak jak tego życzyliby sobie kibice i właściciele. Nie zawsze zdobywali mistrzostwo, bywały lata bez żadnego trofeum. Mimo to, wszyscy ufali mu bezgranicznie.

 

Chciałam, żeby Skorża był takim polskim Sir Alexem Fergusonem. Chciałam, by prowadził Wisłe długo, bardzo długo. Tak jak wcześniej pisałam, jest młody, każdy mecz to dla niego nowe doświadczenie, nowe wyzwanie. Myślałam, że zostanie z nami przynajmniej do końca sezonu, zdobędzie mistrza, a Cupiał wraz z radą nadzorczą zaproponują mu przedłużenie kontraktu. Może jeszcze kiedyś wróci do Wisły? Nie zaprzeczam, że bardzo bym chciała. Szkoda, że ta przygoda Macieja Skorży z Wisłą już się skończyła. Bardzo go lubiłam i szanowałam. Zresztą dalej tak jest. To już jednak jest historia. Zamknięta karta w historii Wisły i samego trenera. Do Wisły wrócił Henryk Kasperczak. Ten który jeszcze niedawno był na wojennej ścieszce z Cupiałem który sądził się z Wisła, by ta wypłaciła mu duże pieniądze. Fakt, Wisła 'Henrego' grała pęknie, widowiskowo, chyba nikt nie zapomni o wygranych z Schalke, Saragossą czy Parmą. On jednak tak samo miał chwile, które chwały nam nie przynoszą. Porażki z Valenegrą Oslo czy Dynamem Tibilisi były tak samo wielką kompromitacją. Teraz znowu wchodzi do tej samej rzeki. Jednak Wisła to już nie ta sama drużyna. Nie ma już Żurawskiego, Frankowskiego, Szymkowiaka, Kosowskiego, Baszczyńskiego czy Kuźby. Nie jestem pewna, czy Cupial dobrze zrobił zatrudniając go ponownie. Na początku miałam mieszane uczucia. W sumie długo to do mnie nie docierało. Spodziewałam się każdego, a Kasperczak nawet przez myśl mi nie przeszedł. Żałuję, że Skorża nie został na stanowisku pierwszego trenera mojej kochanej Wisełki. Ja, jak i wszyscy kibice z pewnością darzyli dużą sympatią byłego już szkoleniowca. Tak naprawdę czy to była dobra decyzja, okaże się po sezonie. Zobaczymy jak Skorża będzie radził sobie w innych klubach, bo w mojej opinii, najlepszy trener w Polsce, nie powinien miec problemów ze znalezieniem nowego pracodawcy. Tylko mam nadzieję, że nie będziemy w przyszłości tego żałować. Że Maciej Skorża, który przyjmijmy trafia z początkiem sezonu do Legii czy Lecha i zdobywa z którąś z tych drużyn zdobędzie tytuł i awansuje do europejskich pucharów. Nie chciałabym, by w przyszłości kibice Wisły wraz ze mną żałowali odejścia Macieja Skorży, tak jak to jest w przypadku Dana Petrescu.

Ze swojej strony chciałam panu Mackowi bardzo podziękować za te trzy lata, za wszystkie emocje, które wraz z piłkarzami nam dostarczył. Najbardziej zapamiętam oczywiście pokonanie Barcelony na Reymonta. To było coś niesamowitego. Nie będę pamiętać tych gorszych chwil. Czuję wielki smutek, z powodu odejścia trenera, którego darzę tak duża sympatią. Mam nadzieję, że nie zobaczę go na ławce trenerskiej Legii czy Lecha. Jestem pewna, że Wisła nadal będzie zajmowac w sercu Skorży dużo miejsca i jeszcze nie raz zobaczymy się na Reymonta. Najbliższą okazją do spotkania się z nami, kibicami będzie feta na Rynku, która mam nadzieję się odbędzie. Jeśli obronimy tytuł, będzie to jego duża zasługa a on będzie bawił i cieszył się razem z nami z kolejnego mistrzostwa. To on prowadził zespół w większości spotkań, to on przygotowywał zespół do sezonu, jak i do rundy rewanżowej. Panie Maćku! DZIĘKUJĘ!