Blog > Komentarze do wpisu

Brawa dla nich!

Wczorajszy wieczór zapamiętam na długo, jak wszyscy polscy kibice. Po kapitalnym meczu z Bułgarią, wszyscy śledziliśmy wynik meczu Francja-Rosja. Głosy były podzielone, jeśli chodzi o najlepszego rywala w finale dla Polaków. Niektórzy chcieli spotkać się z Rosjanami, inni z Francją, którą pokonaliśmy na otwarcie turnieju. Gdy było wiadomo, że w finale spotkamy się z Francuzami, miałam mieszane uczucia...

Fakt, pewnie odniesione zwycięstwo w I fazie turnieju. To jednak nic nie znaczyło, bo każdy mecz jest inny. Francuzi z meczu na mecz grali coraz lepiej i pewniej. Szczerze? Bardzo bałam się tego meczu. Cały czas miałam w pamięci ME w 2007 roku naszych siatkarek. W fazie grupowej Serbia nie sprawiła nam żadnych kłopotów. W półfinale było już zupełnie inaczej...

Cały dzień oczekiwania na pierwszy gwizdek sędziego głównego. 19:30. Wreszcie nasi zawodnicy wyszli na parkiet. Pierwsze piłki nerwowe, walka punkt za punkt. Trójkolorowi odskakują na trzy punkty. Serce biło mi bardzo mocno, ale w tym momencie myślałam, że mi wyskoczy z klatki piersiowej. Ulga po tym, jak nasi zawodnicy wygrali seta. Mecz stał na bardzo wysokim poziomie. Wiele fantastycznych akcji, obron, zagrywek. Po drugim secie wiedziałam, że złoto będzie nasze. Wiedziałam, że mimo słabej gry w trzecim secie, nasi siatkarze nie pozwolą wygrać tego Francuzom. Ostatnia partia bardzo nerwowa. Dwa punkty przewagi Polaków i znowu remis. Modliłam się, żeby to się wreszcie skończyło. Po każdej akcji żywiołowo reagowałam, ale po ostatnim ataku Piotrka Gruszki oszalałam. Zwariowałam, dałam się ponieść emocjom. Widząc tych chłopaków, który o mały włos zabrakłoby w Turcji, uśmiech sam pojawiał się na twarzy, a łzy cisnęły się do oczu. Tak samo jak podczas hymnu. Piękne, wzruszające chwile. Często nie płaczę, rzadko mi się to zdarza, ale w tym momencie, jak każda kobieta zakochana po uszy w sporcie, popłakałam się.

Brak Wlazłego, Winiarskiego czy Świderskiego nie pozwalało myśleć realnie o złocie. Fakt, grupa była teoretycznie najsłabsza. Teoretycznie, bo jak się w półfinale przekonał Nikołov, wcale słaba nie była. Większość chciała po prostu dobrej gry chłopaków. Jak wszyscy dobrze wiemy, ta gra była fantastyczna, tak samo jak wynik końcowy. Od początku turnieju widać było tą chemie w polskiej drużynie. Była dobra atmosfera, wiara we własne umiejętności. I co bardzo ważne, był i dalej jest świetny trener, Daniel Castellani. Nie można o nim zapomnieć, bo ma duży udział w sukcesie polskiej reprezentacji.

Piotrek Gruszka MVP turnieju, Paweł Zagumny najlepszym rozgrywającym. Zdecydowanie na to zasłużyli. Nasz atakujący, oprócz pierwszego mecz, zawsze był motorem napędowym całego zespołu. Można było na niego liczyć w trudnych sytuacjach. 'Guma'- wiadomo. Profesor. Nikt inny nie mógł dostać tej nagrody.

13 września 2009. Ten dzień zapisze się w historii polskiej siatkówki, a kibice będą pamiętać go do końca życia. Ja jestem dumna z polskich siatkarzy. Grali z pełnym zaangażowaniem, zostawili serce na boisku. Naprawdę. W takich chwilach jestem dumna, że jestem Polką. Tym bardziej, że ostatnio piłkarze dostarczają nam samych zmartwień...Co ja gadam, piłkarze są teraz nieważni! Siatkarze to duma Polski i Polaków! Wielkie brawa dla nich! Teraz mam tylko nadzieję, że nasze siatkarki powtórzą sukces swoich kolegów po fachu;).

poniedziałek, 14 września 2009, volas

Polecane wpisy

  • O Skorży raz jeszcze...

    Maciej Skorża- od prawie trzech lat zasiadał na ławce trenerskiej Wisły. Były chwile radości i prawdziwej euforii, były mecze, po których wypadało tylko ukryć t

  • Co zapamiętałam z tego Wiślackiego 2009 roku?

    Na ten mecz czekałam bardzo długo. Ten mecz mógł mógł znacznie oddalić nas od obrony tytułu mistrzowskiego. Mogł też sprawić, że na ostatniej prostej będziemy m

  • Co się dzieje z Wisłą?

    Wczoraj doznaliśmy kolejnej kompromitującej porażki. Kolejna porażka w arcyważnym meczu. Przegrana z Lechem, Legią i teraz z Cracovią. Czy Wisła nie umie już wy